|
|
Dawno, dawno temu, przed kilkoma wiekami, w zakolu Wisły powstało miasto. By jego mieszkańcy czuli się bezpiecznie otoczono je wysokimi murami, wzmocnionymi obronnymi basztami. Jedna z baszt była szczególnie ciekawa świata. Zaprzyjaźniła się z przepływającą obok rzeką i od niej dowiadywała się wielu ciekawych rzeczy. A Wisła niejedno słyszała i niejedno widziała. Płynęła od Baraniej Góry, przez Kraków, przez Mazowsze i wszystkie nowinki opowiadała baszcie. Po kilku latach bliskiej znajomości, baszta zaczęła zazdrościć rzece, nie chciała już słuchać jej opowieści. Jednak Wisła nadal chwaliła się swymi przeżyciami i chcąc zmusić basztę do słuchania zaczęła podmywać jej fundamenty. Baszta nie wytrzymywała ciągłego uderzania fal i rzekła do Wisły: W tym czasie do miasta zmierzało dwóch wędrowców. Ujrzawszy z daleka mury miejskie, jeden z nich zapytał: Na podstawie książki Benona Frąckowskiego "Legendy toruńskie" |